Uratujmy serduszko Alanka [pilne!]
91-089, Łódź
Mężczyzna, 5 lat
Alanek jedzie na operację w Niemczech, która uratuje Jego serduszko! Dołożyliśmy naszą cegiełkę
710.00 z 15 000.00 zł (4.73%)

Potrzebne jeszcze: 14290.00 zł

16 osób wsparło w ciągu 464 dni!

Zbiórka dodana przez: Krzysztof Kamecki

Trwa od: 12 sierpnia 2016

Zakończenie: 16 września 2016

Lub przelewem tradycyjnym:

Odbiorca:Fundacja You Can Help
ul. Piotrkowska 222/8A
90-369 Łódź
NIP 725-210-22-41

Bank:ING Bank Śląski
Konto złotówkowe:07 1050 1461 1000 0090 3082 3281
Konto walutowe (euro):81 1050 1461 1000 0090 3082 3307

IBAN:PL
SWIFT:INGBPLPW

Tytułem:Alanek Kamecki - darowizna

Uratujmy serduszko Alanka

„…trzeba czekać…” Czas nie zawsze działa na czyjąś korzyść. Mówi się, że „czas leczy rany” lub „czas pokaże”. W naszym przypadku czasu nie ma za dużo, a gdy tak jest, to trzeba działać, zwłaszcza gdy chodzi o zdrowie chorego dziecka. Alanek, bo to o nim mowa, przyszedł na świat 17.11.2012 roku i pomimo prywatnych wizyt i zapewnień lekarza nie urodził się „zdrów jak ryba”. Wykryto u niego ciężką chorobę jaką jest HLHS (brak lewej komory serca). W jego przypadku można powiedzieć, że podwójnie ciężką, gdyż przyniosła ona ze sobą wiele dodatkowych problemów. Lekarze nie dawali mu za wiele szans na przeżycie. Los nie jest łaskawy dla każdego HLHSa, dla niektórych jest tylko bardziej wredny i oprócz chorego serca daje „w pakiecie” coś więcej. Tak jest w naszym przypadku. My „dodatkowo” dostaliśmy astmę oskrzelową i opóźnienie rozwojowo-motoryczne. Mały do tej pory przeszedł 3 operacje na otartym sercu (2 etapy – Norwood i Glenn + zespolenie) i 4 zabiegi (plastykę oskrzela, uwolnienie ze zrostów, balonowanie i tracheostomię). Wymaga ciągłej opieki wielu specjalistów, gdyż dodatkowo w 2015 roku wykryto także padaczkę, oraz rehabilitacji, a by w końcu móc stanąć na nogi. Pomimo przyjmowania tych wszystkich leków, częstych pobytów w szpitalu, całego bólu związanego z leczeniem operacyjnym oraz ogromnego trudu i wysiłku jaki musi włożyć w ćwiczenia, które powoli przybliżają go do pierwszych samodzielnych kroków, jest ciągle UŚMIECHNIĘTY. Nie ma dnia, żeby od razu po przebudzeniu się nie uśmiechnął, nie roześmiał. Jego chęć do życia i ciekawość świata jest niesamowita. Gdyby nie blizny i rurka tracheotomijna to na pierwszy rzut okiem wygląda na zwyczajne, zdrowe dziecko, zwłaszcza, że broi za dwóch, a nawet trzech. Często też wykorzystuje fakt, iż jest chory, aby uniknąć kary, bądź aby była łagodniejsza. Do szczęścia brak tylko 3-ego etapu operacji na sercu. Etapu met. Fontana, który niesie ze sobą spore ryzyko, ale jest zarazem konieczny, aby dziecko mogło dalej rosnąć i rozwijać się jak zdrowe dzieci. Etapu z którym nie można czekać (książkowo wykonuje się go po skończeniu przez dziecko 2-ego roku życia), im później dziecko do niego przystąpi, tym bardziej jest zmęczone jego serduszko i tym większe jest ryzyko niepowodzenia. Na początku tego roku Alan miał wykonany cewnik w celu kwalifikacji do operacji. Byliśmy pewni powodzenia, lecz los znów wystawił nas na próbę Walki. Okazało się bowiem, że jego żyły płucne są za wąskie, co dyskwalifikuje go do wykonania operacji, gdyż skończyła by się niepowodzeniem. Zaproponowano alternatywę w postaci wykonania dwóch dodatkowych operacji w odstępach roku czasu celem wymuszenia rozrostu owych żył. Dopiero po tych zabiegach, a dokładnie po ich wynikach można było by mówić dopiero o trzecim etapie. Niestety wszystko to jest dużym znakiem zapytania i obarczone jest sporym ryzykiem. Operacje te wykonywane są na otwartym sercu, roczny odstęp między nimi i niewiadome wyniki. Za dużo tego dla naszego dziecka. Za dużo niepewności, za dużo strachu, za dużo oczekiwania. Zaczęliśmy szukać gdzie indziej, gdyż chcemy dla Alanka ratunku!!! Rozwiązanie dla naszych problemów pojawiło się w Niemczech, dokładniej w Munster, a nazywało się Malec. Prof. Edward Malec, światowej klasy kardiochirurg dziecięcy, specjalista w dziedzinie HLHSów. Rozpatrzył naszą prośbę, przeanalizował nasz przypadek ze swoim zespołem i podjął decyzję, która okazała się być dla nas zbawienna. Zgodził się operować małego u siebie w klinice, a dodatkowo oznajmił, iż może przeprowadzić poszerzenie żył i trzeci etap za jednym razem. Nie poprzez wykonanie trzech odrębnych operacji w okresie ok 3 lat, tylko podczas JEDNEJ operacji i to jeszcze w tym roku. Jest tylko jedno „ALE”. Koszt owej operacji to 160 000 zł!!! Tyle kosztuje ŻYCIE naszego dziecka!!! Z jednej strony jest radość, gdyż nasze dziecko może żyć i możemy zaoszczędzić mu bólu i cierpienia, z drugiej strony jest strach i obawa, ponieważ sami nie damy rady zebrać takiej kwoty. Jest ona dla nas nierealna. Dzięki wielu ludziom dobrej woli, udało nam się zebrać już część pieniędzy, ale wciąż potrzebujemy wsparcia. Bez pomocy innych nie pokonamy tej przeszkody. Podejmiemy się wszelkich kroków i sięgniemy wszelkich znanych sposobów, aby przybliżyć nas do operacji. Dlatego też zwracamy się do wszystkich osób z Dobrym Sercem z prośbą o wsparcie naszego Celu, jakim jest życie naszego dziecka. Każda złotówka przybliży nas do dalszego życia razem, dalszej zabawy, dalszych radości do dalszego bycia rodziną. PROSZĘ POMÓŻCIE MOJEMU DZIECKU ŻYĆ… TYLKO Z WASZĄ POMOCĄ JEST TO REALNE…

NASI DARCZYŃCY (16)
50.00
Anonim
12.01.2017
10.00
Anonim
10.09.2016
50.00
Filipek 12miesiecy
09.09.2016
Trzymaj sie cieplutko
Wspierają nas
zamknij Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Nie można wyświetlić zdjęcia